Istnieją różne sekty satanizmu. Jedną z nich była Organizacja Vril. Jej losy zostaną szczegółowo opisane na tym blogu.
Satanizm nie wywodzi się z chrześcijaństwa. Nie jest alternatywą dla chrześcijan i nie stanowi części tej religii. Organizacja Vril nie była złożona z chrześcijan, nigdy nie była częścią Watykanu, czy będącego jego częścią składową zakonu jezuitów, jak chcieliby niektórzy katoliccy „nacjonaliści”, czy wrogo do nich nastawieni zwolennicy demoliberalizmu.
Satanizm jest bazą wyjściową dla wszystkich Starożytnych Religii, w których nie chodziło o kult Bogów, lecz prace u Ich boku nad rozwojem własnej duszy, w celu jej przebóstwienia. Demony są Bogami Rasy Ludzkiej. Szatan jest najwyższym z Nich. Znany był pod wieloma różnymi imionami, takimi jak Wotan, Loki, Enki, Siva, czy Lucyfer. Szatan jest Bogiem Stwórcą i Wyzwolicielem Rasy Ludzkiej. Jego imię w sanskrycie, jednym z najstarszych języków, znaczy Prawda.
Organizacja Vril była starożytnym żeńskim zakonem, zajmującym się praktykami okultystycznymi i odpowiedzialnym za losy ludzkich cywilizacji. Jej symbol można dostrzec chociażby na włóczni Sargona z Akkadu. Organizacja Vril zawsze wspierała męskie zakony, takie jak Zakon Węża, Różokrzyżowcy, Wolni Masoni, czy Ahnenerbe. Vril w dosłownym tłumaczeniu znaczy dokładnie to samo co Demon – „Przyjaciel Człowieka” i „Energia (Duszy)”.
W Satanizmie nie chodzi o „zło”. W Narodowym Socjalizmie nie chodzi o „wyższość białej rasy”. To kłamstwa, promowane przez chrześcijan i wodzący się z tej religii system demokratyczny. „Ciemność” jest jednym z elementów ludzkiej duszy, jej żeńską częścią odpowiedzialną za zdolności okultystyczne. Rasa aryjska to nie „biała rasa”, lecz rasa ludzka. Aryjczyk to hinduskie określenie na człowieka. Podczas IIWŚ Adolf Hitler założył liczne „niearyjskie” oddziały w Wehrmacht’cie i był nazywany przez Indian, Arabów, Czarnych i Azjatów Wyzwolicielem Rasy Ludzkiej, gdy tym czasem alianci, do wyboru do koloru, albo prześladowali inne rasy w koloniach, albo rugowali rodzime kultury w sowieckich kołchozach. Organizacja Vril wspierała Józefa Piłsudskiego, a On dwóch ludzi uważanych za wcielenie Władcy Świata, syna Szatana, Adama z Babilonu – Majora Ungerna i Adolfa Hitlera. Wybranką serca jednego i drugiego (czy w sumie tej samej osoby) była Maria Orsic – medium, inżynier niemieckiej technologii wojskowej i przywódczyni Organizacji Vril.
W Satanizmie nie chodzi o „śmierć”. Satanizm jest religią szanującą życie, czego nie można powiedzieć o chrześcijaństwie z jego kultem słabości i robieniem z siebie ofiary w imię „boga”, prześladowaniem ludzi poprzez terror fizyczny (krucjaty) i psychiczny (inkwizycja). To samo robią dziś demokraci, w imię „człowieczeństwa” i „wolności” bombardując Irak i Afganistan oraz narzucając swój punkt widzenia i dewastując europejską i amerykańską kulturę. Dla satanistów najwyższą wartością jest osiągnięcie szczęścia dla siebie, bliskich, swojego kraju i całej ludzkości oraz życie pełnią życia. „Śmierć” to tylko proces alchemiczny, czyli wyparcie się swojej formy egzystencji, osiągnięcie Oświecenia i przebóstwienie własnej duszy, życie na podobieństwo Bogów.
Pojęcie wampiryzmu i likantropi również zostało wypaczone przez chrześcijan, jednak jest to temat na tyle obszerny, że poświęcę na niego osobny tekst. Teraz wytłumaczę tylko, że jest to symboliczna akceptacja żeńskich elementów duszy, odpowiedzialnych za zdolności okultystyczne, a oznaczonych przez „ludzi dobrej wiary” za „złe”.
Biblia i wszystkie zawarte w niej elementy, takie jak postaci, miejsca i wydarzenia zostały wykradzione z pogańskich systemów mitologicznych przez żydów i chrześcijan. Niszczono świątynie, uniwersytety i biblioteki, a starożytne teksty wykorzystano do stworzenia tego fałszywego kultu, którego celem jest odcięcie ludzi od mocy okultystycznych, wpierw przez duchową zgniliznę, później przez czysty materializm, który jest celem chrześcijaństwa. Kościół katolicki, będący ostoją wszystkich sekt chrześcijańskich i wywodzących się z nich ideologii politycznych, demokratycznych i totalitarnych, był odwiecznym wrogiem Organizacji Vril.
Satanizm nie stoi w opozycji do prawa. Benjamin Franklin, amerykański satanista, wielokrotnie powtarzał, że wierność ojczyźnie jest najwyższą cnotą, a przestrzeganie zasad społecznych obowiązujących w państwie jest konieczne dla zachowania porządku i bezpieczeństwa cywili. Rewolta możliwa jest tylko wobec bezpośrednich aktów terroru na narodzie i w świadomym swych praw społeczeństwie. Sytuacje, takie jak rewolucja amerykańska, francuska i narodowo socjalistyczna, czy spalenie setek kościołów w Norwegii w latach ’90 było podyktowane tą regułą. Ponad to sataniści nie biorą udziału w żadnych krwawych ofiarach. Jest to domeną żydów i chrześcijan: Powtórzonego Prawa [Pwt] 12:27 „Całopalenia – mięso i krew – złożysz na ołtarzu Pana, Boga swego: krew żertw wylejesz na ołtarzu Pana, Boga swego, a mięso spożyjesz.” Mordy rytualne na przeciwnikach politycznych są stosowane przez żydów od czasów starożytnych, a u chrześcijan zastępuje je znacznie gorszy terror psychologiczny i alienacja społeczna.
Satanizm nie jest forsowany na nikogo. W Rzeczpospolitej Obojga Narodów, USA i III Rzeszy satanistami byli członkowie elit, powiązani z Organizacją Vril, lecz każdy mógł wyznawać dowolną religię. Najważniejsze było tylko to, by być częścią własnej Ojczyzny. Istniały (w przypadku Ameryki istnieją po dziś dzień) biblioteki, w których każda osoba, która chciała z własnej woli, zostać satanistą mogła się dokształcić w dziedzinie okultyzmu i podjąć decyzję. Satanizm nigdy nie był narzucany, tak jak chrześcijaństwo w szkołach i mediach. Nawet narodowy socjalizm, czy amerykański federalizm był skutkiem kształcenia społeczeństwa, a nie narzucenia mu „rewolucji” i prześladowań jej własnych dzieci, jak miało to miejsce w przypadku wspieranej przez żydów i chrześcijański okultyzm rewolucji bolszewickiej.
Sataniści zaczynają z reguły jako racjonaliści. Nigdy nie biorą niczego na wiarę, jak robi to większość dzisiejszego społeczeństwa. Przeprowadzają własne badania i na bazie doświadczeń przekonują się, czy kontakt z Demonami jest rzeczywiście możliwy. Zdobytą wiedzą dzielą się z resztą społeczeństwa, rzecz jasna w logiczny sposób. Nie można od tak powiedzieć „Hej, jestem satanistą, chodźcie Mnie zabić [chrześcijanie]”. Jak mówi Lucyfer w filmie „Dziewiąte Wrota” Romana Polańskiego „Milczenie jest Złotem”. Przez lata było to credo Ahnenerbe.
Nie chodzi o to, by nie dzielić się informacjami, lecz by robić to w pomysłowy sposób i między wierszami lub bezpośrednio. Twórcy muzyki klasycznej i naukowcy z XVIII wieku, będący masonami, poszukiwali mecenasów pod postacią monarchów oświeconych. B. Franklin, podobnie jak wielu innych amerykańskich wolnych masonów zakładał w koloniach biblioteki w ramach kształcenia społeczeństwa, „między półkami” przekazując również dzieła alchemiczne. Dla „bardziej nadpobudliwych” satanistów, posiadających bardzo silne moce psychiczne, a co za tym idzie większy poziom adrenaliny niż normalni ludzie (Savitri Devi określa ich mianem „władających błyskawicą”. Błyskawica/Runa Sowilo to święty symbol Szatana, mocno powiązany z cyfrą 16 i Kozłem z Mendes) intelektualne kontrelity zakładały organizacje paramilitarne i rekrutowały w szeregi zakonu. W ten sposób do wojny okultystycznej, początkowo kompletnie nieświadomie, dołączył George Washington, zostając przywódcą stworzonych przez Elisabeth Ross i Benjamina Franklina milicji amerykańskich, czy Adolf Hitler, wstępując do utworzonych po IWŚ przez Marię Orsić i Rudolfa Hessa korpusów bezpieczeństwa publicznego.
W XXI wieku rolę wolnomasońskich bibliotek, czy nazistowskich salonów prasowych pełni internet, jakby nie patrzeć „stworzony” przez Nikole Teslę, amerykańskiego satanistę serbskiego pochodzenia i nauczyciela Marii Orsić. Sama koncepcja Internetu powstała w głowie Tesli w oparciu koncepcję Energii Fryderyka Nietzschego, która miała być czymś pośrednim między materią i duszą, zmaterializowaniem eteru, piątego elementu rzeczywistości. Pierwsze komputery i Internet były wykorzystane podczas Blitzkriegu przez SS i Organizację Vril, a potem przez CIA i NASA w czasach Zimnej Wojny.
Powszechny dostęp do witryn internetowych (www to w egipskim systemie kabalistycznym 666) pozwolił wielu osobom na prowadzenie Wojny Informacyjnej w przestrzeni sieciowej. Jej zakres dla satanistycznych kontrelit np. artystów, publicystów, grafików, czy programistów ograniczyć może tylko ich poziom pomysłowości w udostępnianiu edukacji.
Szatan przekazał tym, którzy Go poznali, że każdy świadomy satanista ma obowiązek wziąć udział w duchowej wojnie. Na Bliskim Wschodzie i innych regionach świata, bombardowanych przez IDF, US Army i Armię Rosyjską, gdzie mocarstwa walczą o złoża naturalne i na potęgę kradną starożytne manuskrypty Asyrii, Egiptu, czy Babilonu, jak niegdyś judeochrześcijanie, walka ta odbywa się na polach bitwy, u boku Demonów. Naszym obowiązkiem, jeśli mamy bezpośredni kontakt z Szatanem, jest prowadzić wojnę w przestrzeni sieciowej i być gotowym na nowy konflikt światowy oraz następującą po nim rewolucję narodów i rasy aryjskiej.
Rewolucja, o której tu mowa, będzie miała charakter satanistycznej rewolucji duchowej, której skutkiem będzie obalenie Systemu, na który składają się demokracja, międzynarodowe korporacje, Watykan, Izrael i bogowie żydów, anioły. Jej bezpośrednim skutkiem będzie wyzwolenie ras ludzkich nastanie prawdziwego narodowego socjalizmu, czyli sprawiedliwego ustroju społecznego i powrót Szatana na Ziemię, której jest prawowitym Władcą i Obrońcą. Wojna dobiegnie końca i nastanie twórczy czas pokoju.
